Nie wiem czy udało mi się napisać ten artykuł w sposób pozbawiony złośliwości.  Jeżeli nie, to trudno. Postawa bezrefleksyjna wymaga koniec końców krytyki.

Nie macie wrażenia, że jak popatrzeć na publiczną dyskusję nad jakimkolwiek tematem, to szybko można podzielić dyskutantów na dwa obozy? Jedni są “za” drudzy “przeciw”. Ktoś idzie w lewo albo w prawo.  Każdy problem, nieważne jak skomplikowany, jest sprowadzony do postaci, w której rozwiązaniem może być tylko jedna z dwóch skrajnie odmiennych opcji. Żeby dodatkowo uprościć proces segregacji interlokutorów, zakłada się, że jeśli nie zgadzasz się z opcją A, to na pewno zgadzasz się z opcją B. Trudno powiedzieć skąd w ludziach taki wysiłek w wynajdywaniu zwalniających od myślenia skrótów, ale przykładów na tą krwiożerczą bezmyślność nie trzeba szukać daleko.

W polityce albo głosujesz na jedną partię, albo jesteś zwolennikiem opozycyjnej. Do uchodźców albo chcesz strzelać, albo zgadzasz się przyjmować ich falami bez żadnej kontroli i rozwiązań logistycznych. Hobbystyczni radykaliści zamienili skomplikowane procesy myślowe, wymagające nieraz odpowiedniego zaplecza merytorycznego i wykształcenia, w uproszczoną wersją teleturnieju “Idź na całość”, zostawiając nam do wyboru tylko dwie bramki. Po co poświęcać czas na pozyskiwanie i segregację informacji skoro można przejrzeć po trzy dostępne w sieci argumenty jednej i drugiej strony, a potem wklejać te, które bardziej nam odpowiadają?

Oczywiście to zjawisko jest użyteczne do siania dezinformacji i dezintegrowania społecznych płaszczyzn porozumienia. Ci, którym zostały jeszcze chęci do posiadania bardziej złożonych opinii  też się nie wtrącają,  bo piekło ich nie chce a niebo nienawidzi i tak się toczą jałowe dyskusje między ludźmi, których opinia w danym temacie to tylko popłuczyny po popularnym, żeby nie powiedzieć populistycznym stanowisku.

Żeby było jasne – wcale nie jestem miłośnikiem zdania: prawda leży po środku. Prawda może leżeć na górze albo pod ziemią. Ukrywać się na innej planecie albo w innym wymiarze. Jest na to prosty przykład:  jeżeli wybieramy między czekoladowymi albo pistacjowymi lodami (oczywiście, że pistacjowe!)  to nie oznacza to, że nie ma jeszcze całej palety innych smaków. Ponadto jeżeli do wyrobu deseru użyjemy ciekłego azotu, to ta paleta zwiększa się o wyroby niedostępne w tradycyjnych lodziarniach.  Taka metafora pokazuje, że nawet na z pozoru prosty problem możemy dysponować rozwiązaniami, których z początku nie braliśmy pod uwagę. Oczywiście istnieją wyjątki, bo trudno o nieszablonowe myślenie, kiedy idzie o fakty solidnie udowodnione przez naukę,  ale zapewne i od tych wyjątków znajdą się wyjątki, i od nich również, i … No właśnie o tym cały czas piszę.

Bardzo bym chciał, żeby któregoś dnia nieszablonowe myślenie cieszyło się większym szacunkiem od przekrzykiwania się dwóch przeciwnych stron, a dyskusja nad jakimś problemem, nieważne czy w telewizji, internecie czy na żywo – dawała pole do szerokiej refleksji i znajdowania ciekawych rozwiązań. Niestety dopóki prym wiodą różnego rodzaju krzykacze, radykaliści i ludzie leniwi intelektualnie, to taka rewolucja nie będzie możliwa.

                                                                                           Bądźcie nieszablonowi, Huncwot.

  • Asia Woźniak

    amen. 😉